Przed burzą
W tygodniu poprzedzającym Wigilię zauważyłam, że mama jest inna. Krytykowała każdy mój ruch — od sposobu, w jaki kroiłam warzywa, po to, jak ustawiłam sztućce.
Z początku myślałam, że to stres świąteczny. Ale teraz widziałam jasno: ona po prostu mnie nie znosiła.
W Wigilię zebrała się cała rodzina: tata, mama, Odessa i jej mąż Bruce.
Już po wejściu Bruce zaczął zadawać złośliwe pytania o moją firmę. Wiedział, że prowadzę działalność budowlaną, że zarządzam pięcioma zespołami, ale nie był w stanie powstrzymać się od ironii.
– Kobieta na budowie? – zaśmiał się. – To dopiero postęp.
Mama się uśmiechnęła, jakby to był żart, a ja z trudem utrzymałam spokój.
Odessa spojrzała na mnie z tym swoim pogardliwym błyskiem w oczach, który znałam od dzieciństwa.
Byłam dla nich kimś, kto „nie pasuje”. Nie dość elegancka, nie dość uległa, nie dość… ich.