Klara pamiętała tamte wieczory, gdy słyszała przez drzwi, jak Julien i jego matka rozmawiają o „odpowiedniej przyszłości” — przyszłości, w której dla niej nie było miejsca.

Telefon na desce rozdzielczej zawibrował.

Nowa wiadomość:

„Wiem, że mnie dziś widziałaś. Nie możemy tak tego zostawić. Musimy porozmawiać.” — Julien.

Klara uśmiechnęła się gorzko.

Kiedyś odpowiedziałaby drżącymi rękami.

Teraz tylko westchnęła, skasowała wiadomość i przekręciła kluczyk w stacyjce.

W lusterku zobaczyła własne odbicie — spokojną, pewną siebie kobietę, która w końcu zrozumiała, że nie potrzebuje niczyjej akceptacji, by czuć się kompletna.

I po raz pierwszy od dawna, z lekkim uśmiechem, szepnęła do siebie:

„Dziękuję ci, Julien… bez ciebie nigdy nie stałabym się sobą.”

Nacisnęła gaz i odjechała — zostawiając przeszłość tam, gdzie jej miejsce.