— I ty się na to zgadzasz? Płacić za przetwory? U innych dostajemy za darmo.
— To bierzcie u innych — powiedziałam cicho. — Ja już nie mogę i nie chcę tak dalej.
Zapadła ciężka cisza. Słychać było tylko świerszcze i gdzieś w oddali szczekanie psa. Klara spojrzała na skrzynki, potem na mnie, potem znów na Michaela. Po raz pierwszy zabrakło jej szybkiej riposty.
— Ile mówiłaś? — zapytała ciszej.