Margaret przełknęła ślinę, ale szybko starała się odzyskać panowanie nad sobą. Uśmiechnęła się sztywno i powiedziała, że oczywiście bardzo miło mieć gości, choć w jej głosie wyraźnie słychać było napięcie. Tata, jakby niczego nie zauważył, natychmiast zabrał się za „organizację”.
Następnego ranka, dokładnie o piątej pięćdziesiąt pięć, w kuchni rozległ się głośny hałas. Tata rytmicznie uderzał łyżką w stół.
