Nastała chwila ciszy. Cichy dźwięk, jak gdyby szklanka została odłożona na stół.
Marcus z zapałem obserwował przez szczelinę, gdy dwie sylwetki pojawiły się na korytarzu przed szafą. Nie mógł wyraźnie dostrzec ich twarzy, jedynie zarys ramion Ryana i linię ręki Wereny. To mu wystarczało.
