Na korytarzu zapadła cisza.

Na korytarzu zapadła cisza.

Elina odwróciła się spokojnie i ruszyła w stronę sali.

— „Nie szukam kłopotów. Ale nie uciekam przed nimi.”

Zniknęła za drzwiami.

Nora stała nieruchomo, wpatrując się w pusty korytarz.

Jej przyjaciółki spojrzały po sobie — bez śmiechu, bez drwin.

— „Widziałeś to światło?”

— „Tak… i ten jej wzrok…”

— „Może… lepiej ją zostawić w spokoju.”

Nora nie odpowiedziała. Powoli przeczesała włosy dłonią i odetchnęła głęboko.

Coś w niej pękło — może strach, może duma. Ale wiedziała jedno:

nigdy więcej nie chciała stanąć naprzeciw Eliny Duval.

Od tego dnia w Liceum Saint-Laurent nikt nie śmiał jej zaczepiać.

Jedni mówili, że to tylko zbieg okoliczności, inni przysięgali, że „coś się wtedy zmieniło”.

Ale wszyscy byli zgodni:

Od tamtej chwili, nikt już nie próbował prowokować cichej dziewczyny.