— Słyszałem, że jesteś ze wsi? No tak, widać od razu. Taka prowincjonalna szarość. Szczerze mówiąc, nie dorównujesz naszemu rodzinnemu poziomowi.
Rodzice męża, Władimir Pietrowicz i Ludmiła Siergiejewna, chichotali na żarty młodszego syna. Byli dumni z Igora — z jego sukcesów, pieniędzy. A Olgę postrzegali jak cichą myszkę, która niczym się nie wyróżnia.
Olga znosiła te upokorzenia w milczeniu, mając nadzieję, że mąż kiedyś postawi brata do pionu. Ale Andriej milczał albo obracał wszystko w żart. Po każdym rodzinnym spotkaniu Olga wracała do domu z ciężarem w środku, płakała w łazience, żeby mąż nie widział.
Pewnego dnia, na urodzinach teścia, Władimira Pietrowicza, który skończył sześćdziesiąt lat, wydarzyło się coś, co przelało czarę goryczy. Gości było około czterdziestu, duży stół, dużo alkoholu. Igor, już mocno pijany, postanowił zabawić towarzystwo.
— Wznieśmy toast za brata! — ogłosił Igor, unosząc kieliszek. — Za Andriuchę, który dał się złapać w pułapkę! Ożenił się z szarą myszką, która złapała go na swoje mieszkanko! Teraz żyje u niej jak przybłęda!
Goście zaczęli się śmiać. Jedni niezręcznie, inni szczerze. Olga zamarła z widelcem w ręku. Krew napłynęła jej do twarzy, ale nie ze wstydu — z wściekłości i upokorzenia.
— Igor, dosyć — powiedział cicho Andriej.
— Daj spokój, bracie, wszyscy wiedzą! Nie ożeniłeś się z nią z miłości, tylko dla mieszkania! No bo jaka tam może być miłość do takiej szarzyzny?
Olga wstała od stołu. Ręce jej drżały. Nie mówiąc ani słowa, złapała torebkę i wyszła z mieszkania. Trzasnęła drzwiami i zbiegła po schodach, nie czekając na windę. Na dworze zatrzymała się, oparła o ścianę klatki i wybuchła płaczem. Łzy spływały po jej policzkach, oddech jej się rwał.
Po dziesięciu minutach wybiegł Andriej.
— Ola, zaczekaj! Nie zwracaj uwagi, wypił za dużo!
— Za dużo? — Olga otarła łzy dłonią. — On mnie publicznie upokorzył! Przy wszystkich!
— Wiem, rozumiem. Nie to miał na myśli.
— Nie to? A co chciał powiedzieć? Że złapałam cię w pułapkę? Że jestem szarą myszą?
— Ola, uspokój się. Igorek jest głupi, kiedy pije. Jutro wytrzeźwieje i przeprosi.