Elena wciągnęła gwałtownie powietrze.
— To Rex. Belgijski owczarek. Pies bojowy. Jego przewodnik zginął w zamachu w Kandaharze. Od tamtej pory zaatakował trzech ludzi. Nikt go nie chce. Czeka na eutanazję.
Moje serce przestało bić na sekundę.
Kandahar.
Mój oddział.
— Jego przewodnik… — wyszeptałem. — Jak się nazywał?
— Kapral Miguel Torres.
Ziemia zniknęła mi spod nóg.
Miguel był moim najlepszym przyjacielem.
To on wypchnął mnie z drogi, gdy wybuchła bomba.
To on zginął zamiast mnie.
— Otwórz klatkę — powiedziałem spokojnie.
— Javier, to szaleństwo—
— OTWÓRZ.
Metal zaskrzypiał.
Rex podszedł do krat. Wyczułem go, zanim mnie dotknął. Zatrzymał się centymetr ode mnie.
Powoli uklęknąłem.
— To ja, chłopcze — wyszeptałem. — Przyjaciel Miguela.
Rex zawył cicho. I położył głowę na moim ramieniu.