„ Módl się za moją żonę ” – poprosił cicho.
Staruszka wzięła pieniądze, nie licząc ich, spojrzała na niego i długo mu się przyglądała. Jej oczy były jasne i niepokojące, jakby wiedziała o wiele więcej, niż mówiła. Po krótkiej ciszy nagle zapytała:
„ Módl się za moją żonę ” – poprosił cicho.
Staruszka wzięła pieniądze, nie licząc ich, spojrzała na niego i długo mu się przyglądała. Jej oczy były jasne i niepokojące, jakby wiedziała o wiele więcej, niż mówiła. Po krótkiej ciszy nagle zapytała:
— A co powiesz swojej córce?
Mężczyzna pozostał sparaliżowany. Te słowa uderzyły go mocniej niż zimno.
Bo nigdy nie miał… córki.
Śnieg padał coraz mocniej, niemal zagłuszając wszelkie dźwięki ze świata zewnętrznego. Milioner, Édouard Salvatierra , stał jak sparaliżowany słowami staruszki, jakby ktoś nagle wyrwał mu dywan spod stóp.
„ Moja… córka?” – mruknął, a jego głos załamał się z emocji.
„ Tak ” – odpowiedziała staruszka spokojnie, ale ostro. „Co jej powiesz?”
Otworzył usta, nie mogąc ułożyć sensownego zdania.
„ Ja… ja nie mam dzieci” – wyjąkał.
Kobieta milczała przez kilka sekund. Wiatr świszczał w nagich gałęziach cyprysów, a śnieg delikatnie osiadał na jej zgarbionych ramionach.
Potem kontynuowała tym powolnym głosem, który zdawał się należeć do kilku pokoleń:
„ Nie masz dzieci… według ciebie.