Dziewczyna, której nigdy nie znał.
O której jego żona nigdy nie mówiła.
Ani razu.
Cisza cmentarza przeobraziła się w ogłuszający szum.
Dziewczyna, której nigdy nie znał.
O której jego żona nigdy nie mówiła.
Ani razu.
Cisza cmentarza przeobraziła się w ogłuszający szum.
„ Dość!” krzyknął nagle, przedzierając się przez lodowate powietrze. „ Kim jesteś?! Skąd to masz?”
Staruszka nawet nie drgnęła.
Wpatrywała się w niego z nienaturalnym spokojem.
„ Dała mi to” – powiedziała po prostu.
„ Niemożliwe. Moja żona zmarła wczoraj. Kim ty w ogóle jesteś?!”.
Starsza kobieta lekko skinęła głową.
— Jestem osobą, którą wybrała twoja żona… aby powiedzieć ci to, czego sam nigdy byś od niej nie zaakceptował, gdyby jeszcze żyła.
Następnie powoli podniosła się ze stołka, pochylona, ale dziwnie silna jak na kobietę w jej wieku.
— A jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, co będzie dalej… chodź za mną.
Odwróciła się i poszła w kierunku zaśnieżonej bramy cmentarza.
Edward pozostał nieruchomy.
Każda cząstka jego istoty podpowiadała mu, że coś jest nie tak.