Podpiszesz te papiery


Stałam przy półce z mlekiem, a w głowie mi dzwoniło. „Na karku”. O mnie. O kobiecie, która przez dziesięć lat dźwiga cały dom, gotuje, pierze, pracuje.
W domu milczałam. Wasilij zachowywał się normalnie — zjadł, włączył mecz. Ja mechanicznie zmywałam i myślałam: „No proszę. Ja dla niego przeszkoda, a mama — świętość”.