Poranek był dziwnie cichy.

Elisabeth wstała:

— Proszę państwa, mam zaszczyt przedstawić naszą nową dyrektor wykonawczą. Osobę, która swoimi analizami uchroniła spółkę przed trzema kryzysami finansowymi i wyznaczyła kierunek rozwoju na kolejne lata.

Usiadłam na miejscu, które od dziś należało do mnie.

Markus zaczął podnosić rękę, jakby chciał zaprotestować.

— Panie Brunner, — zwróciłam się spokojnie, — od tej chwili uczestniczy pan w posiedzeniu wyłącznie jako obserwator. Zarząd rozpatrzy pańską sytuację personalną w późniejszym terminie.

Usiadł. Bez słowa.

A ja kontynuowałam:

— Dzisiejsze obrady nie dotyczą tylko fuzji z Phoenix AG. Dotyczą przyszłości tej organizacji. W nowej strukturze nie będzie miejsca na arogancję, manipulację i marginalizowanie kompetentnych pracowników. Czas na zmianę kultury korporacyjnej.

I wtedy zrozumiałam:

Nie byłam już szarą myszką.

Byłam osobą, która właśnie przejęła władzę.