Trzydziestego pierwszego grudnia wstałam o szóstej rano. Półtora wiadra ziemniaków, pięć kilogramów kurczaka, śledzie pod pierzynką w dwóch miskach. Do obiadu ręce paliły mnie od noża, plecy bolały.
Rodzina mojego męża


Trzydziestego pierwszego grudnia wstałam o szóstej rano. Półtora wiadra ziemniaków, pięć kilogramów kurczaka, śledzie pod pierzynką w dwóch miskach. Do obiadu ręce paliły mnie od noża, plecy bolały.