Rozbity kryształ imperium:

Nagle. Błysk. Oślepiające słońce. I w tym błysku sylwetka. Zawieszona postać. Poruszający się kształt.

Alejandro podszedł, marszcząc brwi. Zaintrygowany. Jego jasne oczy spotkały się na chwilę z oczami Eleny. Ale to, co jednocześnie zamroziło i rozpaliło jego krew, był mały pakunek: Mateo. Niemowlę myjące okna. Na takiej wysokości.

Obraz uderzył go. Brutalność i czułość. Kontrast go roztrzaskał. Ona, ryzykująca wszystko dla tego, co prawdziwe. On, duszony przez przywileje.

To nie było litość. To było uznanie. Surowy impuls człowieczeństwa. Przelotny uśmiech dziecka był latarnią na ich morzu obojętności.

To nie jest normalne. Gardło jej wyschło. Jej życie do tej chwili było iluzją.

Elena, nieświadoma, zatrzymała się. Położyła rękę na szkle. Chciała dotknąć duszy miasta. Mateo obudził się. Zaśmiał się, naśladując gest, poklepując szybę.Dwie dłonie. Jedna silna, pracowita. Druga malutka, czysta. Złączone przez to samo szkło, które ich dzieliło. Emocjonalne tsunami dla Alejandro. Życie w najprostszej formie.

Odstąpiła krok. Drżąc. Obraz wrył się w jego pamięć.

– Musimy dowiedzieć się, kim jest ta kobieta – rozkazał do interkomu. Jego głos był stanowczy, z nowym celem.

Rozdarcie

Noc zapadła. Drapacze chmur lśniły. Dzielnica przygasła.

Mateo spał. Elena, wyczerpana, tuliła go. Myślała o przepaści między jej światem a tym powyżej.

Pewnego dnia, kochanie, nie będziemy musieli patrzeć z tak daleka.

Na poddaszu Alejandro nie spał. Dossier na temat Eleny Mendoza, 28 lat, samotnej matki, było już w jego rękach. Stoiczne zmagania. Niepewne prace. Brak ojca.