Rozbity kryształ imperium:

Czytał. Szukał. Czuł, że brakowało kawałka układanki.

I znalazł ją. Raport cateringowy. Przypadek. Ricardo. Jego kuzyn. Kalkulujący. Ambitny.

Obraz Mateo przemknął mu przed oczami. Rodzinne podobieństwo. Bolesne w oczywistości.

– To nie może być – wyszeptał.

Ale prawda zwyciężyła. Pikselowa fotografia. Ricardo śmiejący się. A Elena, rozmazana, podająca napoje.

Ojcem Mateo był Ricardo.

Objawienie było ciosem w żołądek. Podłość kuzyna. Hipokryzja rodziny.

To jawna niesprawiedliwość. Wściekłość płonęła w nim. Ricardo skazał tę kobietę i dziecko.

– Ricardo, przysięgam, że to się tak nie skończy – głos był przysięgą.