Śmiali się z „pokojówki” szorującej


Dla świata był człowiekiem, który potrafił przechylić szalę na swoją stronę jedną decyzją. Dla mnie był człowiekiem, który upierał się, żeby sam parzyć mi herbatę każdego ranka, mimo że mogliśmy sobie pozwolić na prywatnego kucharza z Paryża, gdybyśmy chcieli. Był człowiekiem, który rozmawiał uprzejmie z nieznajomymi, dawał hojne napiwki i traktował każdego portiera tak, jakby był ważny.