W kolejnych tygodniach telefon zamilkł. A w jedną z niedziel Marek wrócił do domu z uśmiechem i kopertą.
W czwartkowe popołudnie, zupełnie niespodziewanie, Klaudia pojawiła się w salonie. Nie z kwiatami.


W kolejnych tygodniach telefon zamilkł. A w jedną z niedziel Marek wrócił do domu z uśmiechem i kopertą.