W sali zapadła cisza. Dźwięk sztućców ustał,


— W środku są dokumenty rozwodowe. Moje podpisy już są. Ciebie proszę tylko o jedno: nie marnuj więcej mojego czasu.
Zapadła cisza. A potem… ktoś zaczął klaskać. Nieśmiało. Potem drugi. Trzeci. Nie wiem, kto. Nie obchodziło mnie to. Spojrzałam mu prosto w oczy i odeszłam od stołu.