Sophia stała jak zaczarowana.
„To magia.”
Max patrzył ze łzami w oczach.
Od tamtej chwili wszystko zaczęło się zmieniać.
Anna zaczęła uczyć Sophię gry na pianinie. W domu znów rozbrzmiewała muzyka. Z czasem między nią a Maxem narodziło się coś więcej.
„Boisz się?” — zapytał kiedyś.
„Tak.”
„To pójdziemy powoli.”
Miłość rosła nie z litości, lecz z podziwu i wspólnej siły.
Wiosną Max uklęknął przed jej wózkiem.
„Uratowałaś moją córkę. Dwa razy. Wyjdziesz za mnie?”
Anna zapłakała i skinęła głową.