Dziewczynka udawała, że wiąże buty motocykliście – to, co znalazł w swoim bucie, zmobilizowało 150 Hells Angels…

O 14:24 ostatnim widokiem szkoły dla Hazel były plecy pani Morgan. O 14:45 babcia Dorothy zadzwoniła na numer alarmowy. O 15:00 funkcjonariusz Dale Mitchell oznaczył zgłoszenie o zaginięciu jako „niski priorytet — prawdopodobnie konflikt rodzinny”.

O 18:00 Robert wysłał e-mail z żądaniem okupu: 425 000 dolarów w Bitcoinach. Czas: 72 godziny. Kontakt z policją oznacza jej śmierć.

Ale to było w środę. Dziś był piątek. A Hazel nauczyła się.


Cztery dni to wieczność, gdy ma się siedem lat.

Hazel obudziła się w pokoju motelowym — trzecim w ciągu trzech dni. Robert rozmawiał przez telefon w łazience. Przez cienkie drzwi słyszała każde słowo.

— Nie, jeszcze nie zapłacili… Wiem. Jeśli dziś do 20:00 nie zapłacą, będzie twoja za 187 000 dolarów… Ta sama chata co ostatnio. Vincent na nas czeka.

Palce Hazel natrafiły na mały kawałek śmiecia pod poduszką. Różowy papierek po cukierku Starburst. Jedyna słodycz, jaką Robert jej dał.

Zachowała papierek. I ukradła coś jeszcze: brązową kredkę do brwi z krawędzi umywalki. Robert nie wiedział, że ją ma. Nie wiedział, że ćwiczyła pisanie mikroskopijnych liter po wewnętrznej stronie skarpety.

Bo Hazel zrozumiała coś ważnego: dorośli kłamią. Policja kłamała. Pani Morgan kłamała.

Ale była jedna grupa ludzi, przy których Robert stawał się nerwowy.