– Co pan proponuje? – zapytała Elena.
David wyciągnął do niej rękę.
– Proponuję, żebyśmy uznali, że Sophie może mieć rację. Że życzenia potrafią się odnaleźć. Proszę pojechać dziś z nami do domu. Jutro zastanowimy się, jak może wyglądać konkretna pomoc.
Elena spojrzała na to niezwykłe dziecko, które dostrzegło możliwości, o jakich sama nie śmiała marzyć.
– Dobrze – powiedziała cicho. – Tak. Dziękuję.
Sześć miesięcy później Elena była nieodłączną częścią ich rodziny. David zaproponował jej pracę w swoim biurze architektonicznym, a intuicja Sophie okazała się trafna. Życzenia naprawdę się odnalazły.
Gdy pewnego wiosennego wieczoru David wyznał Elenie miłość, Sophie spała między nimi podczas filmowego wieczoru.
– Sophie wiedziała o tym wcześniej niż my – powiedziała Elena z niedowierzaniem. – Już tamtego dnia na przystanku powiedziała mi, że może życzyłyśmy się nawzajem.
Następnej zimy pobrali się, a Sophie była jednocześnie dziewczynką sypiącą kwiaty i „mistrzem ceremonii”. Uparła się, że rodzina musi być oficjalna — w końcu to był jej pomysł od samego początku. Składając przysięgę, Elena zastanawiała się, jak jedno proste pytanie dziecka potrafiło zamienić trzy zranione dusze w rodzinę.
Rodzinę połączoną wyborem i miłością.
Czasami życzenia naprawdę wiedzą, gdzie znaleźć serca, które najbardziej ich potrzebują.