Recepcjonistka, młoda kobieta imieniem Jessica — tak wskazywała plakietka — rozmawiała przez telefon. Rzuciła mi spojrzenie i przysięgam, przewróciła oczami, po czym lekko się odwróciła. Stałam i czekałam. Minęła minuta, dwie, trzy. Wyraźnie gawędziła o planach na weekend, śmiejąc się, podczas gdy ja byłam dla niej niewidzialna.
W końcu odłożyła słuchawkę i spojrzała na mnie z lodowatą miną. „W czym mogę pomóc?” Ton miała tak chłodny, jakby wyświadczała mi ogromną przysługę, w ogóle uznając moje istnienie. Uśmiechnęłam się serdecznie, próbując rozbroić jej chłód uprzejmością. „Tak. Dzień dobry, mam rezerwację. Camila Rodriguez.” Z demonstracyjną powolnością stukała w klawiaturę, jej długie paznokcie klekotały.
Wpatrywała się w ekran, potem we mnie, znów w ekran. „Nie widzę rezerwacji na to nazwisko.” Mój uśmiech lekko zadrżał. „To dziwne. Rezerwowałam wczoraj online. Mogę pokazać potwierdzenie.” Wyjęłam telefon i otworzyłam e-mail z numerem rezerwacji i szczegółami. Jessica ledwie na to spojrzała.
„To może być przerobione w Photoshopie. Każdy może coś takiego sfałszować.” Mrugnęłam zaskoczona. „Słucham? Dlaczego miałabym fałszować potwierdzenie hotelowe?” „Proszę pani, mamy wszelkiego rodzaju ludzi próbujących wślizgnąć się do luksusowych hoteli.” „Czy może pani sprawdzić jeszcze raz? Może zarezerwowałam w innym obiekcie.” Sposób, w jaki powiedziała „luksusowych hoteli”, zabrzmiał jak policzek. Jakby nie było możliwości, żebym tu pasowała. Wzięłam głęboki oddech. „Nie, to na pewno ten obiekt. Proszę sprawdzić jeszcze raz. Może na nazwisko mojego męża, Adriena Rodrigueza.” Uniosła brew. „Adrien Rodriguez? Ten Adrien Rodriguez? Chce pani powiedzieć, że jest pani żoną właściciela tej sieci?” Krótko parsknęła śmiechem. Zauważyłam, że dwóch innych pracowników — boy hotelowy Ben i druga recepcjonistka Sophia — przerwało pracę, by nas obserwować. Szeptali i uśmiechali się.
„Tak. Proszę po prostu sprawdzić rezerwację.” Jessica westchnęła teatralnie, robiąc z tego przedstawienie. „Oczywiście, kochanie. Już patrzę.” Więcej powolnego stukania. Za mną ustawił się gość, który niecierpliwie prychnął. Poczułam, jak twarz robi mi się gorąca, zawstydzona, ale starałam się zachować spokój.