Tego wieczoru Edward odwołał wszystkie spotkania. Wrócił do zamkniętej kawiarni i poprosił o spotkanie z ekipą sprzątającą. Zion przyszedł trzymając matkę za rękę. Była zmęczona, w roboczym stroju, z twarzą naznaczoną cichą siłą.
Gdy Edward podszedł, kobieta natychmiast przyciągnęła syna do siebie.
— Przepraszam, jeśli przeszkodził… — zaczęła.
— On uratował mi życie — przerwał Edward. Głos drżał mu po raz pierwszy od lat. — Oddał mi wszystko.
Nagłówki pojawiły się kilka dni później: „Miliarder uratowany przez ostrzeżenie bezdomnego dziecka”.
Edward nigdy ich nie prostował. Wiedział, że Zion nie był bezdomny — tylko zapomniany przez system.
Kilka dni później Edward siedział w biurze, patrząc na panoramę miasta. Przeżył intrygi, zamachy finansowe i cyberataki. A najbliżej śmierci był przy zwykłej szklance soku.
W kolejnym tygodniu zaczął działać. Ustalił, że matka Ziona, Sarah Amani, pracuje dorywczo jako sprzątaczka, nocami. Mieszkali w przepełnionym pokoju z inną rodziną.
Edward spotkał się z nimi osobiście. Bez prawników. Bez kamer.
— Chcę wam pomóc — powiedział. — Nie przez jałmużnę. Chcę zainwestować. W waszą przyszłość.