Samotny ojciec i dozorca gra na pianinie z niewidomą dziewczynką — nie wiedząc, że za drzwiami stoi jej matka, prezeska firmy

— Czy mogę zagrać z tobą? — pyta cicho.

Dziewczynka uśmiecha się i lekko przechyla głowę, wsłuchując się w jego głos. Dwie pary rąk — jedne szorstkie i spracowane, drugie małe i delikatne — zaczynają grać razem.

Za uchylonymi drzwiami stoi kobieta w białym garniturze. Zastyga w bezruchu. Łzy spływają jej po policzkach.


Nazywa się Jack Rowan. Ma 42 lata, jest samotnym ojcem i pracuje jako dozorca w siedzibie Helios Group. Ale Jack nie zawsze był dozorcą.

Dziesięć lat temu grał na pianinie w orkiestrze wojskowej. Jego żona zawsze siedziała w pierwszym rzędzie. Jej uśmiech był jedyną publicznością, jakiej potrzebował.

Potem wydarzył się wypadek — pijany kierowca, jedna noc i wszystko się zmieniło. Jego żona nie przeżyła.

Jack przestał grać. Pianino stało się wspomnieniem zbyt bolesnym, by je dotknąć. Wziął pierwszą lepszą pracę — taką, w której nikt nie zadawał pytań. Mógł zniknąć w rytmie mopów, wiader i opróżnianych koszy.

Sam wychowywał córkę. Każdy dolar przeznaczał na jej przyszłość. Każde poświęcenie było tego warte.

Ale tej nocy coś go przyciąga.

Dziewczynka przy fortepianie ma najwyżej dziewięć lat. Jej oczy nie skupiają się na niczym — jest niewidoma. A jednak jej palce poruszają się z determinacją. Gra ze słuchu. Bez nut. Bez nauczyciela. Instynktownie.