Tej nocy pani Zofia Kowalska nie spała. Leżała na wąskim łóżku, wsłuchując się w oddech podwórza, i palcami badała krawędzie starego pudełka.


Długo przeglądał dokumenty. Bardzo długo. W końcu podniósł wzrok. „Pani Kowalska… czy pani wie, że ta działka nigdy nie należała do pani syna?” Zofia znieruchomiała.