Wszystko wydawało się bezpieczne, aż uszy Rockiego drgnęły. Jego ciało zesztywniało. Z piersi wydobyło się głębokie, niskie warczenie. Niania zaśmiała się nerwowo. „Co się stało, chłopcze?” – zapytała, sądząc, że to jakiś dźwięk z zewnątrz. Ale Rocky nie patrzył w stronę drzwi. Jego wzrok utkwił w krzesełku dziecka. Warczenie przerodziło się w szczeknięcie, które zatrzęsło szafkami.
Niania odskoczyła, łyżka zadźwięczała, a owsianka chlusnęła na stół. Dziecko krzyknęło ze strachu, małe piąstki zadrżały w powietrzu. Matka znieruchomiała przy szafce, serce waliło jej jak młot. Z korytarza dobiegł głos ojca: „Co się dzieje?” Jego kroki z hukiem zbliżały się. Rocky ruszył do przodu, pazury zaskrzypiały na podłodze, potężne ciało przewróciło krzesło.
Niania zatoczyła się pod ścianę, unosząc rękę. Matka chwyciła drżącymi dłońmi za obrożę Rockiego. „Rocky! Nie!” – krzyknęła. Ojciec wpadł do kuchni i również pociągnął, lecz mięśnie owczarka były jak z kamienia. Niania dyszała, ściskając rękaw, po którym przejechały zęby Rockiego. Dziecko szlochało coraz głośniej, ale oczy psa nie były utkwione w jej twarzy.
Były wbite w miskę z jedzeniem dziecka. Nos Rockiego drgał, szczekanie opadło do ostrego, naglącego warczenia. Ojciec podążył za jego spojrzeniem. Na kremowej powierzchni owsianki pływały drobne czarne plamki. „Co to jest?” – wymamrotał, pochylając się bliżej, nie dotykając. Puls matki przyspieszył. Przypomniała sobie, jak Rocky od rana był niespokojny, węszył w powietrzu.
Teraz stukał łapą w blat krzesełka, ogon sztywny jak ostrzeżenie. Odsunęli miskę i wezwali pogotowie, zostawiając ją nietkniętą. Kilka minut później podjazd rozświetliły błyski świateł. Ratownicy i policjanci wbiegli do środka. Rocky pozostał przy krzesełku, czujny, szczeknął raz, jakby wskazywał dokładnie na miskę.
Specjalista ds. bezpieczeństwa żywności otworzył zestaw testowy i pobrał próbkę owsianki. Rodzice stali ramię w ramię, tuląc dziecko. Pasek chemiczny niemal natychmiast zmienił kolor. „Jest tu trucizna” – powiedział stanowczo funkcjonariusz. „Pasuje do środka czyszczącego. Jedna łyżka mogła być śmiertelna.” Matka z trudem zaczerpnęła powietrza i przycisnęła dziecko mocniej. Ojcu ścisnęło żołądek.