Wstałam powoli, starając się, by nie było widać zawrotów głowy. Brzęk sztućców, rozmowy, dźwięk stukających kieliszków


Nikt się nie odzywał. Nawet ciocia Beatrice patrzyła w milczeniu, zupełnie zapominając o talerzu. Lucas oddychał ciężko. — Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem… Te słowa przeszyły mnie mieszaniną smutku i zmęczenia. — Lucas, powiedz mi jedną konkretną rzecz.
Nie odpowiedział. — Nie obietnicę. Nie pomysł. Nie plan. Coś realnego. Cisza stała się niezręczna. I po raz pierwszy Lucas nie miał uśmiechu, który mógłby go uratować. Opuścił wzrok.