Jonathan właśnie zastanawiał się, czy zamieścić kolejne ogłoszenie o pracę – na stanowisko, które zaczynało wydawać się wręcz przeklęte – gdy do drzwi zapukała gospodyni, pani Petersen.
– Panie Falkenberg, przy wejściu jest młoda kobieta. Pyta o posadę niani. Mówi, że widziała ogłoszenie w internecie i chciałaby z panem porozmawiać.
Jonathan westchnął.
– Jak długo wytrzyma ta kandydatka? Powiedziała jej pani o historii moich synów z opiekunkami?
– Wspomniałam, że to wymagające stanowisko, ale powiedziała, że i tak chce poznać chłopców.
– Dobrze, proszę ją wprowadzić. Ale powinienem ją uprzedzić, zanim spotka się z moimi synami.
Kilka minut później pani Petersen wróciła z młodą kobietą. Około dwudziestu kilku lat, długie blond włosy, prosta biała bluzka – skromna, lecz z naturalną elegancją, która łączyła profesjonalizm z ciepłem. Na rękach trzymała małe dziecko z loczkami, około półtoraroczne.