W murach kościoła wybrzmiały słowa, które odsłoniły prywatne oblicze Edwarda Linde-Lubaszenki – ojca, dziadka, człowieka ciekawego świata. Wspomnienia najbliższych sprawiły, że uroczystość nabrała głęboko osobistego charakteru, a żałoba przeplatała się z wdzięcznością za wspólnie przeżyte lata.
Uroczystość pełna symboli i wspomnień
Artysta, który pozostawił trwały ślad w kulturze
Poruszające słowa córki i prośba o uśmiech
