Po śmierci męża pobierałam od pasierba czynsz – to, co robił w milczeniu, załamało mnie
Takiego, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Wpłaty były skromne – dwadzieścia dolarów tu, pięćdziesiąt tam – ale sięgały czterech lat wstecz. Letnie prace. Weekendowe…