Telefon od Zbyszka wyświetlił się na ekranie w najgorszym możliwym momencie – kiedy jeszcze nie zdążyłam zdjąć płaszcza po powrocie z zakładu pogrzebowego.
Palce miałam zdrętwiałe od zimna, bo grudzień tego roku nie oszczędzał nikogo. Odebrałam, bo zawsze odbierałam. Nawet wtedy, gdy nie powinnam.
