Ojciec przed śmiercią powiedział, że zostawił testament u notariusza. Koperta leżała na wierzchu, jakby czekała. Biała, firmowa, z wytłoczonym logo kancelarii notarialnej i adresem przy ulicy Żeromskiego.
Wyjęłam ją z teczki, którą tata trzymał w szafce nocnej – tej samej, w której przez trzydzieści lat przechowywał swoje leki na ciśnienie i starą latarkę na wypadek awarii prądu.
