Davi potrząsnął głową.— Nie, Felipe. Magiczne było to, że twój tata pozwolił nam wierzyć.
Marcelo stał w oddali, patrząc na syna. Już nie był „Biznesmenem Roku”. Był po prostu ojcem. Zrozumiał, że największym kalectwem nie była ślepota Felipe, ale jego własna niezdolność do dostrzeżenia cudów w rzeczach najprostszych. Błoto Daviego nie tylko naprawiło oczy dziecka – ono uleczyło duszę ojca.
