Mój mąż Tadeusz mówił, że robię za dużo. Że mam własną rodzinę – jego i naszą córkę Karolinę. Że mama powinna iść do DPS-u albo przynajmniej mieć opiekunkę. Ale ja patrzyłam na mamę siedzącą w fotelu przy oknie, tę samą mamę, która mnie uczyła robić pierogi i która płakała ze szczęścia na mojej komunii, i nie umiałam powiedzieć: “Mamo, nie dam rady.”
Brat przez całe życie nie interesował się mamą. Kiedy mama umarła, przyszedł do mnie z jednym pytaniem – kiedy otwieramy testament
