Kiedy spotkaliśmy się u notariusza w styczniu, Zbyszek przyszedł z adwokatem. Nie z żoną, nie z kwiatami – z adwokatem. Usiadł naprzeciwko mnie i patrzył, jak notariusz otwiera kopertę.
Brat przez całe życie nie interesował się mamą. Kiedy mama umarła, przyszedł do mnie z jednym pytaniem – kiedy otwieramy testament
