Niespodziewany telefon
Siedziałam na kanapie, wpatrując się w walizkę stojącą przy drzwiach, gdy telefon zadzwonił po raz trzeci tego wieczoru. Dźwięk był natarczywy, jakby nie chciał pozwolić mi udawać, że wszystko jest jeszcze normalne. To był Marek — mój mąż, człowiek, którego znałam od trzydziestu lat. Od pierwszego uśmiechu na studenckiej imprezie, przez narodziny dzieci, aż po spokojne poranki z kawą na tarasie naszego domu pod Poznaniem.
Przez te wszystkie lata wydawało mi się, że znam każdy ton jego głosu. Ale tym razem było w nim coś obcego. Brzmiał chłodno, bez ciepła, które zawsze kojarzyłam z naszym wspólnym życiem.
