Zapadła cisza. — Tak… dokumenty domu są na nas oboje, ale wkład własny wpłaciłam ja. To jest udokumentowane. Łukasz zacisnął pięść. Wkład własny? Pamiętał, jak podpisywali papiery. Jak śmiali się w biurze pośrednika. Jak trzymali się za ręce.
— I jeszcze konta otwarte przed ślubem — kontynuowała. — Są na moje nazwisko. Westchnęła. — Tak, przyniosę wszystkie wyciągi. Rozmowa się skończyła. Łukasz cofnął się tak cicho, jakby ściany mogły go zdradzić.
