Spodziewałem się ciszy, a może nawet odmowy ze strony gospodarza. Zamiast tego, kilka minut później pojawiło się powiadomienie.
Gospodarz odpowiedział.
„Idioto” – zaczynała się wiadomość. „To nie była kamera. To był nadajnik naszego prywatnego systemu bezpieczeństwa. Teraz go zepsułeś i oni go dorwą”.
„Oni”?
To proste słowo przeszyło mnie dreszczem.
Kim oni byli? I dlaczego nas atakowali?
Ręce mi drżały, gdy przeglądałam zdjęcia zrobione wcześniej w wynajętym mieszkaniu. Chciałam dowodu, pewności, że to nie był sen. Wtedy zauważyłam coś niepokojącego na jednym ze zdjęć: bladą czerwoną kropkę odbijającą się na zasłonie.
Nie czujnik dymu. Nie lampa na baterie. Ale coś, co bezbłędnie przypominało laser.