— Ciąża w piątym lub szóstym tygodniu,

Podano magnez i wysłano Verę do korytarza, aby się uspokoiła.

Minęło trochę czasu, wezwano Verę z powrotem. Serce płodu uspokoiło się, ale teraz dziecko obróciło się plecami. W takim przypadku nie wykonuje się badania.

„Poczekamy” – powiedziała ponownie lekarka – »może się obróci twarzą do przodu«.

Za trzecim razem wszystko było w porządku: płód obrócił się twarzą do przodu, bicie serca wróciło do normy.

Wierze opatrzyli brzuch.

Zrobiło się gorąco, więc okno było szeroko otwarte, aby zapewnić niewielki przeciąg. Pielęgniarka wzięła tacę z narzędziami i w tym momencie przez okno wleciał gołąb. Przestraszony ptak zaczął latać po gabinecie, uderzając w ludzi. Pielęgniarka ze strachu upuściła tacę, a narzędzia rozsypały się po podłodze.

Wierę ponownie wysłano do korytarza, aby czekała, aż lekarze wygnają gołębia i przygotują nowe sterylne narzędzia.

– Co to za hałas? – zaniepokoił się mąż.

— Wleciał gołąb i narobił bałaganu.

— Vera, to nie przypadek.

Chodźmy do domu.

I wyszli.

O wyznaczonej porze Vera urodziła dziewczynkę.

Ma teraz dziesięć lat.

Jest jasnowłosa, ładna i psotna.

Autor nieznany