Podano magnez i wysłano Verę do korytarza, aby się uspokoiła.
Minęło trochę czasu, wezwano Verę z powrotem. Serce płodu uspokoiło się, ale teraz dziecko obróciło się plecami. W takim przypadku nie wykonuje się badania.
„Poczekamy” – powiedziała ponownie lekarka – »może się obróci twarzą do przodu«.
Za trzecim razem wszystko było w porządku: płód obrócił się twarzą do przodu, bicie serca wróciło do normy.
Wierze opatrzyli brzuch.
Zrobiło się gorąco, więc okno było szeroko otwarte, aby zapewnić niewielki przeciąg. Pielęgniarka wzięła tacę z narzędziami i w tym momencie przez okno wleciał gołąb. Przestraszony ptak zaczął latać po gabinecie, uderzając w ludzi. Pielęgniarka ze strachu upuściła tacę, a narzędzia rozsypały się po podłodze.
Wierę ponownie wysłano do korytarza, aby czekała, aż lekarze wygnają gołębia i przygotują nowe sterylne narzędzia.
– Co to za hałas? – zaniepokoił się mąż.
— Wleciał gołąb i narobił bałaganu.
— Vera, to nie przypadek.
Chodźmy do domu.
I wyszli.
O wyznaczonej porze Vera urodziła dziewczynkę.
Ma teraz dziesięć lat.
Jest jasnowłosa, ładna i psotna.
Autor nieznany