Dzieci Harlowów odnaleziono w 1992 roku: to, co wydarzyło się później, zszokowało cały kraj.

Trzy tygodnie po obiedzie dzieci się pojawiły. Nikt ich nie widział. Harlowowie nie wspomnieli o przybyciu przyjaciół, adopcji sierot ani żadnym innym racjonalnym wytłumaczeniu nagłego pojawienia się siedmiorga dzieci na ich posesji. W niedzielny poranek Margaret zabrała całą siódemkę do kościoła, ubraną w IDENTYCZNE szare sukienki i garnitury, i siedzieli nieruchomo w ławkach. Margaret zachowywała się teatralnie, jakby za sprawą magii. Edgar skinął głową, gdy pastor Mitchell wygłosił kazanie o grzechu pychy.

Po mszy, gdy wierni zebrali się na zewnątrz, aby się poznać, jak zawsze Margaret przedstawiła dzieci przed sobą i Edgarem, zanim jeszcze się poznali, zanim ich nagłe pojawienie się nie wymagało wyjaśnień. Kiedy pani Agnes Caldwell, żona burmistrza i najgłośniejsza oszczerczyni w mieście, zapytała, gdzie dzieci były przez ostatnie sześć miesięcy, Margaret odpowiedziała po prostu: „Przygotowują się. Dzieci muszą być gotowe, zanim zostaną odpowiednio wprowadzone do społeczeństwa. Czyż nie?” Mówiąc to z absolutnym przekonaniem i tym niewzruszonym uśmiechem, trudno jej było zadawać dalsze pytania.

Same dzieci niczego nie zdradzały. Nazywały się Ruth, Rebecca, Rachel, Robert, Richard, Roland i Raphael: celowo nierówny porządek alfabetyczny. Ich wiek wahał się od wczesnego dzieciństwa do okresu dojrzewania, ale wszystkie łączyły podobne cechy: ciemne włosy, bladą cerę i te przenikliwe oczy, które zdawały się chłonąć wszystko, nie ujawniając niczego.

Rzadko się odzywały, a kiedy już to robiły, ich słowa miały tę samą melodię, tę samą precyzyjną dykcję, która charakteryzowała mowę ich rodziców. Nigdy nie bawiły się jak dzieci, ze spontaniczną radością czy chaotyczną energią. Zamiast tego poruszały się celowo, jakby każdy ruch został wystudiowany i dopracowany. Dzieci z miasta początkowo próbowały się z nimi zaprzyjaźnić, zachęcając je do reklamowania się, ale dzieci z Harlow zawsze odrzucały je tą samą uprzejmą odmową, co wprawiało inne dzieci w lekki niepokój.

Niecały miesiąc później rodzeństwo Harlowów uczęszczało do szkoły w mieście, ale niczego się nie nauczyło, ponieważ zdawało się, że wiedzą już wszystko, a ich obecność w klasie tworzyła dziwną atmosferę, która uwewnętrzniała innych uczniów. Ich nauczycielka, panna Sarah Hendrix, była zszokowana. Panna Hendrix zauważyła później, po tym jak zauważyła, że ​​rodzeństwo Harlowów nigdy nie popełniło błędów, dużych ani małych, nawet tych nieprzyjemnych, które mieli zaledwie dwa i pół roku, w miarę jak się uczyli i dorastali. Od pierwszego dnia ich pismo było idealne.