Spokojna, rodzinna chwila, która wiele mówiła o szacunku i życzliwości.

Zatrzymałem się, nie dlatego, że nie wiedziałem, co powiedzieć, ale dlatego, że zastanawiałem się, czy w ogóle powinienem cokolwiek powiedzieć.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, ciszę przerwał cichy głosik. Moja siedmioletnia córka wstała, spokojna i pogodna, i spojrzała dziadkowi prosto w oczy. Jasnym i pewnym siebie tonem powiedziała: „Dziadku, w naszej rodzinie każdy dokłada swoją cegiełkę. To sprawia, że ​​wszystko jest sprawiedliwe”. Jej słowa były proste, pozbawione gniewu, ale przepełnione cichą pewnością siebie, która wypełniła całe pomieszczenie.