Plantacja Callahan położona była na wysokich urwiskach z widokiem na rzekę Missisipi, 24 kilometry na południe od Nachez, na ziemi uważanej wówczas za najżyźniejszą na Południu. Główny dom był neoklasycystyczną rezydencją, którą mój ojciec wybudował w 1835 roku. Dwupiętrowy, bielony ceglany budynek wyróżniał się imponującymi kolumnami doryckimi, przestronnymi galeriami na obu poziomach i wysokimi oknami, przez które wpadała bryza znad rzeki.
Wewnątrz, z 5-metrowych sufitów zwisały kryształowe żyrandole, importowane meble wypełniały pomieszczenia wystarczająco duże, by pomieścić stuosobową salę taneczną, a perskie dywany pokrywały polerowane sosnowe podłogi. Za głównym domem znajdowała się tętniąca życiem plantacja: odziarniarka bawełny, kuźnia, warsztat stolarski, wędzarnia, pralnia, kuchnia, dom zarządcy, a poza tym wszystkim, pomieszczenia mieszkalne.
