Kiedy w wieku 33 lat w końcu kupiłem swój pierwszy dom – skromny dom z trzema sypialniami i ogrodem dla moich psów –
Myślałam, że w końcu zasłużyłam na spokój. Zamiast tego stałam się celem. Wszystko zaczęło się od telefonu od mojej siostry, Lorie. Jej ton był zjadliwy:
„Trzy sypialnie dla jednej osoby? To egoistyczne.
Czy wiesz, ile rodzin mogłoby tam mieszkać?” Lorie jest samotną matką trójki dzieci i ma wiele na sumieniu.
Przypomniałem jej, że pracuję na horrendalnych zmianach, żywię się ramenem i poświęcam się, żeby móc sobie pozwolić na dom. Nie obchodziło jej to.
„Twoje psy mają więcej przestrzeni niż moje dzieci” – warknęła.
Powiedziałem jej wprost: „Twoje dzieci nie są moją odpowiedzialnością”.