Pewnego letniego wieczoru siedziałem na ganku, tuż po kolacji, kiedy nastolatek z ulicy znowu zapukał do moich drzwi, krzycząc, żebym pilnował własnych spraw.
To nie był pierwszy raz, kiedy to robił i na pewno nie byłby ostatni.

Pewnego letniego wieczoru siedziałem na ganku, tuż po kolacji, kiedy nastolatek z ulicy znowu zapukał do moich drzwi, krzycząc, żebym pilnował własnych spraw.
To nie był pierwszy raz, kiedy to robił i na pewno nie byłby ostatni.