Siedzę na zużytej drewnianej ramie mojego starego łóżka, późnego popołudnia słońca filtrującego przez zasłony w moim małym mieszkaniu.
Kołek w mojej ręce jest uparty, odmawiający płynnego skręcania.
Te kołki, pozostałości minionej epoki, stały się przedmiotem mojego niepokoju.
Zawsze czuli się jak dziwne pozostałości w świecie pełnym metalowych sprężyn i materaców piankowych.
A teraz są świadectwem kruchości mojej tak zwanej stabilności.
…
👇 👇 👇 👇 👇