To był spokojny, szary sobotni poranek pod koniec października, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem go – stojącego przed tym, co kiedyś było naszym domem, a teraz poszarpany szkielet zwęglonego drewna i popiołu.
Pożar przeniknął przez nasze sąsiedztwo poprzedniej nocy, pozostawiając po sobie zniszczenie.
Był motocyklistą, skórzaną kurtką i w ogóle, który pojawił się znikąd.
Bez pytania, zaczął transportować szczątki, sprzątanie i …
👇 👇 👇 👇 👇