To był wczesny wieczór w sterylnym pokoju szpitalnym, gdzie siedziałem cicho, schowek w ręku, oglądając miękkie fluorescencyjne światła rzucają ostry blask nad spokojne twarze lekarzy i pielęgniarek poruszających się skutecznie.
Pod mną, na izbie przyjęć, kilka godzin wcześniej, ciężarna żona zapadła się na zimnym marmurze – takim, który odzwierciedla każdy odłamek światła i każdy dźwięk paniki.
Walczyła o swoje życie, podczas …
👇 👇 👇 👇 👇