„Sprzedałam ci mieszkanie, ale będę przychodzić, kiedy będę chciała!” – oznajmiła bezczelnie moja teściowa, stukając obcasami w korytarzu.
Jana rozłożyła dokumenty na stole i przeliczyła sumę. Spadek po ciotce okazał się pokaźny – wystarczyłby na przyzwoite dwupokojowe mieszkanie w dzielnicy mieszkaniowej. Dwa lata czynszu pochłonęły pieniądze, które mogłabym zainwestować w moje własne. Dość polegania na właścicielach, którzy mogliby mnie wyrzucić w każdej chwili. Czas kupić własne mieszkanie.
Siergiej siedział na kanapie, przeglądając telefon. Jana podeszła i usiadła obok niego:
