yszłam tylko na szybki posiłek — nic wielkiego, zwykła sprawa. Zimno jednak było takie, że od razu pożałowałam, że w ogóle otworzyłam drzwi. Termometr pokazywał około –3°C, wiatr wciskał się pod płaszcz, a drobny śnieg nieprzyjemnie kłuł w policzki.
W głowie miałam tylko jeden plan: wrócić jak najszybciej do domu, rozgrzać się w gorącej kąpieli i usiąść z kubkiem gęstej czekolady. Tyle. Bez przygód, bez niespodzianek.
