A z jakiego powodu

Lena zawsze wiedziała, że dwupokojowe mieszkanie w samym centrum miasta to prawdziwy dar losu.

Kiedy dziadek, Nikołaj Stiepanowicz, zapisał lokum wnuczce w testamencie, wielu krewnych patrzyło krzywo, ale nikt nie odważył się podważać dokumentów.

Wszystko było sporządzone jasno, bez najmniejszego punktu zaczepienia do roszczeń.

Po zarejestrowaniu małżeństwa z Andriejem mąż wprowadził się do żony.

Mieszkanie stało się ich wspólnym domem, choć formalnie właścicielką pozostawała Lena.

Andriej żartował wtedy, że wprowadził się do kobiety-właścicielki, i wcale mu to nie przeszkadzało.

Przeciwnie, wydawało się, że taki układ wszystkim odpowiada.